czwartek, 24 maja 2012

Potwierdzenie słów - produkt, nie polityk




http://wpolityce.pl/artykuly/22830-palikot-to-nie-polityk-to-produkt-nie-rozni-sie-niczym-od-markowych-produktow-takich-jak-pepsi-czy-batonik-mars



Janusz Palikot szef partii Ruch Palikota


  
Myślę, że temat mojej notki i ten artykuł nie wymagają dodatkowego komentarza z mojej strony. Takie artykuły utwierdzają mnie w słuszności wybranego przeze mnie tematu bloga i dowodzą, że scena polityczna staje się sceną aktorów, a nie polityków. 




poniedziałek, 21 maja 2012

Manipulacje, kłamstwa i cenzura



http://www.epr.pl/wladcy-marionetek-polityk-to-produkt,felietony,23541,1.html



  
Telewizyjne przekazy informacyjne oddziaływają na sposób postrzegania przez odbiorców spraw związanych z  polityką. Polityka jest często monotonna i nieatrakcyjna dla widzów, toteż media starają się ją uatrakcyjnić skupiając się na kontrowersjach, skandalach czy wpadkach.
Media manipulują czasem antenowym, a jak wiadomo nie mają go za wiele, dlatego reportaże muszą być dynamiczne i przykuwające uwagę. Wypowiedzi polityków są często skracane tak, by doprowadzić do polemiki. Telewizja bardzo lubi też ‘podgrzewać’ atmosferę używając określeń nacechowanych emocjonalnie – informacje opatrzone są komentarzem, często wartościującym i narzucającym czyjąś wolę. Takie zabiegi bardzo potrafią wpłynąć  na elektorat, szczególnie gdy dzieje się to bezpośrednio przed wyborami. Partia popierana przez media może osiągnąć korzyści, a negowana i przedstawiana w złym świetle, antyfanów. Manipulacja sondażami jest także częstym zabiegiem, gdyż wszystko uzależnione jest od formy zadawanego pytania, a i wyniki mogą być niekiedy zmanipulowane.
Rada na dziś – selekcjonujmy informacje, które serwują nam media i zachowajmy zdrowy rozsądek przy przyjmowaniu natłoku newsów.



sobota, 19 maja 2012

Media - koło ratunkowe, czy gwóźdź do trumny ?



Jeżeli chcemy sprawdzić stopień popularności polityka, najłatwiej jest zaobserwować, jak często pojawia się on w mediach. Osoby publiczne, aktorzy, jak też politycy, często unikają dziennikarzy, jednakże by zaistnieć potrzebują rozgłosu i zainteresowania. Gdy obawiają się zapomnienia przez społeczeństwo, sami prowokują media, by rozpowszechniły ich sylwetki i wtedy media służą jako wyżej wspomniane - koło ratunkowe.
Niestety, najczęściej działa to w drugą stronę, mianowicie to media ukazują skandale, porażki, czasem oszustwa, które przedstawiają polityków w złym świetle. Owszem są osoby, które dzięki swej uczciwości nie maja nic do ukrycia, ale od czego wszakże jest plotka. Rozdmuchana na pierwszych stronach gazet, nim zostanie zdementowana, zdąży się głęboko zakorzenić w pamięci obywateli.
            Morał płynie z tego taki, iż z mediami tak czy inaczej lepiej żyć w zgodzie.



środa, 16 maja 2012

Z ostatniej chwili




Nazwisko premiera Donalda Tuska w marcu pojawiło się, do tej pory, na pierwszych stronach gazet już 154 razy. To zdecydowanie więcej niż inni politycy, lecz zdumiewające jest to, że nie jest to rekordowa liczba. Dane na ten temat opublikowała agencja informacyjna „PRESS-SERVICE Monitoring Mediów” w cyklicznym raporcie „Scena Polityczna”.
Media na co dzień zajmują się polityką a w szczególności właśnie rządzącymi, jak też partią opozycyjną – Prawo i Sprawiedliwość jest obecnie najbardziej medialną partią.
Niewątpliwie liderzy partii politycznych są to osoby najczęściej ukazujące się w mediach co zapewnia im ogromną popularność, a chociażby rozpoznawalność. Jeżeli chodzi o popularność partii politycznych w mediach, to jak już wspomniałam, największe zainteresowanie wzbudza PiS (3,6 tys. publikacji i relacji medialnych). Daleko za nimi jest PO (3,1 tys.) i Platforma właśnie notuje w tym miesiącu, jako jedyna z partii, spadek zainteresowania. Pozostałe partie były dla dziennikarzy tematem znacznie częściej niż w innych miesiącach i tak SLD (1,9 tys.), PSL (1,7 tys.) i na ostatnim miejscu Ruch Palikota (1,1 tys.).
W polityce jak w kalejdoskopie – wszystko się zmienia, dlatego więc zachęcam do zapoznania się z wyżej wspomnianym raportem.



http://www.press-service.com.pl/gfx/pressservice/files/scena_polityczna_-_raport_statystyczny_-_marzec_2012.pdf



niedziela, 13 maja 2012

Kampania wyborcza - wybór idei, czy kupno produktu ?



Marketing to zasady postępowania uskuteczniające metody sprzedaży. Zastanówmy się, czy idee przewodnie, aktualnie prezentowane przez poszczególnych polityków, można zaklasyfikować jako reklamowany produkt? Obserwując kampanie, wystąpienia przedwyborcze, odnosi się wrażenie, iż bardziej niż przedstawić idee czy formę rozwiązania problemów społecznych starają się oni po prostu cos sprzedać.
Każda opcja polityczna chce zaprezentować się z jak najlepszej strony - w skrócie rzecz ujmując: chce sprzedać „produkt”. Produkt to w moim mniemaniu efekty zapowiadane lub już widoczne tego, czym kierują się dane ugrupowania. Idea natomiast to założenia prowadzące do określonych celów. To także innowacyjne koncepcje powstałe dla zreformowania stanu obecnego.
W dzisiejszych czasach politycy idą po najmniejszej linii oporu, prezentując tylko produkty, a nie same idee. Politycy zamiast skoncentrować się na planach, dzięki którym pragnęliby zaoferować elektoratowi konkretne efekty, starają się przekonać wyborców, iż oferują im nie tylko zamierzenia, ale gotowe rezultaty, „produkty”. Dlaczego udaje im się sprzedać „produkty”? To, co politycy mają do zaoferowania, starają się zareklamować, a jako główny argument podają obietnice szybkiej poprawy bytu społeczeństwa. 



piątek, 4 maja 2012

Filantropi na pokaz ?





            Dziś chciałabym zwrócić uwagę na kwestię, która koresponduje z ostatnim poruszonym przeze mnie tematem. Ostatnio przedstawiałam polityków jako produkty - zwracając uwagę tylko na gesty, zachowania - a teraz zajmę się wartościami. Mam tu na myśli angażowanie się w akcje prospołeczne. Zastanawiające są realne pobudki kierujące osobami z obszaru polityki czynnie uczestniczącymi w tych akcjach. Intencje są oczywiście altruistyczne – pomoc potrzebującym. Jednakże zawsze niespodziewanie zjawiają się media, które uwieczniają tę spontaniczną pomoc. Trudno zatem jest dociec, czy jest to szczere współczucie, czy polityczna gra.
            Ludzie - spotykając sławne osoby na miejscach wypadków, kataklizmów - stawiają tę osobę za wzór dla innych i ekscytują się ich dobroczynnością, nie zastanawiając się nad pobudkami. Bezkrytycznie wierzą w bezinteresowną pomoc polityków, co działa na ich korzyść, przekładając się na wyniki wyborów.
Na szczęście nie wszyscy jesteśmy tak łatwowierni i pomoc na pokaz nie jest jedynym argumentem przemawiającym za wyborem kandydata.










niedziela, 29 kwietnia 2012

Gesty zamiast słów





         Produkt, by zaistnieć, powinien mieć ładne opakowanie, by przyciągnąć nabywców. Politycy także, jak już wcześniej zauważyłam, pracują na miano produktu, a ich ‘opakowaniem’ jest wygląd zewnętrzny, co za tym idzie - gesty. Oczywiście wszyscy oprócz wypowiedzi werbalnych przekazujemy pewne sygnały własnym ciałem, często nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Fachowcy potrafią - a przynajmniej tak twierdza - odkodować znaczenie naszych zachowań. Korzystając zaś z tej wiedzy, są w stanie udzielić rad osobom publicznym, miedzy innymi politykom, którzy albo chcą uzyskać maksimum skuteczności (trafiając zarówno do świadomości, jak i podświadomości odbiorców), albo też są dobrze przygotowani pod względem merytorycznym, ale swoim zachowaniem wręcz zaprzeczają wypowiadanym słowom.
Właśnie dzięki wykwalifikowanym doradcom przekazują oni komunikaty za pomocą wystudiowanej mimiki, gestów i zachowań, często manipulując elektoratem. Dzieje się tak, jak twierdzi wiele ekspertów, gdyż komunikaty niewerbalne odgrywają kluczową rolę w odbiorze wiadomości. Niektórzy politycy są dobrym przykładem wyuczonych zachowań, które niekiedy nie komponują się z ich temperamentem, i zdarza się, że efekt gestykulacji jest odwrotny. Dowodem na moją hipotezę może być chociażby stale towarzyszący Andrzejowi Lepperowi gest wieżyczki, który w założeniu ma sygnalizować spokój, merytoryczne przygotowanie oraz pewność siebie. Jeżeli jednak gest ten wkomponowany był niemal do każdej wypowiedzi, wydawał sie bardziej irytujący, niż przekonywujący.