Marketing to
zasady postępowania uskuteczniające metody sprzedaży. Zastanówmy się, czy idee
przewodnie, aktualnie prezentowane przez poszczególnych polityków, można zaklasyfikować
jako reklamowany produkt? Obserwując kampanie, wystąpienia przedwyborcze,
odnosi się wrażenie, iż bardziej niż przedstawić idee czy formę rozwiązania problemów społecznych
starają się oni po prostu cos sprzedać.
Każda opcja
polityczna chce zaprezentować się z jak najlepszej strony - w skrócie rzecz
ujmując: chce sprzedać „produkt”. Produkt to w moim mniemaniu efekty zapowiadane
lub już widoczne tego, czym kierują się dane ugrupowania. Idea natomiast to
założenia prowadzące do określonych celów. To także innowacyjne koncepcje
powstałe dla zreformowania stanu obecnego.
W
dzisiejszych czasach politycy idą po najmniejszej linii oporu, prezentując
tylko produkty, a nie same idee. Politycy
zamiast skoncentrować się na planach, dzięki którym pragnęliby zaoferować
elektoratowi konkretne efekty, starają się przekonać wyborców, iż oferują im
nie tylko zamierzenia, ale gotowe rezultaty, „produkty”. Dlaczego udaje im się
sprzedać „produkty”? To, co
politycy mają do zaoferowania,
starają się zareklamować, a jako główny argument
podają obietnice szybkiej poprawy bytu społeczeństwa.